czwartek, 10 kwietnia 2014

Zero krytycyzmu

Ciekawe słowa można było usłyszeć wczoraj z ust ministra spraw wewnętrznych. W audycji „Sygnały dnia” na antenie I programu Polskiego Radia Bartłomiej Sienkiewicz stwierdził z dumą, że to zagraniczny koncern (HP) jest winny korupcji przy przetargach publicznych związanych z tworzeniem e-administracji. Minister komentował w ten sposób przyznanie się koncernu Helwett-Packard, do tego, iż pracownicy polskiego oddziału tej firmy korumpowali urzędników byłego MSWiA odpowiedzialnych za przetargi informatyczne.


Z czystym sumieniem można chyba panu Sienkiewiczowi pogratulować dobrego humoru... i wybiórczości przy analizowaniu faktów. Pewnie w ogóle całą tą aferę wykreowali pracownicy koncernu HP i to oni nakłonili urzędników do brania łapówek. Jaka to ulga, słysząc wyjaśnienia pana ministra, że nasi urzędnicy są „czyści”. Jeszcze tylko gdyby pan odzyskał te pieniądze, które stracił skarb państwa na zabawach chłopców w krótkich spodenkach przy przetargach informatycznych...

Grafika pochodzi ze strony remekdabrowski.blox.pl

niedziela, 16 lutego 2014

More, more, more

Wygląda na to, że ministerialna pensja to dla niektórych wybrańców narodu za mało i domagają się jeszcze od Kancelarii Sejmu zwrotu kosztów paliwa za jazdę prywatnymi samochodami. Po raz pierwszy o tym sposobie dorabiania sobie do „skromnej” poselskiej/ministerialnej pensji było głośno, gdy do władzy doszli przedstawiciele Samoobrony. Ssali oni tak mocno budżetową kasę, że aż w mediach zaczęto przeliczać ile razy można okrążyć autem Ziemię, aby zużyć paliwo we wnioskowanych kwotach. Szum ten okazał się jednak niewystarczający do tego, aby zamknąć kurek z pieniędzmi. Nie pomógł w tym również fakt, że zwrot kosztów paliwa jest uznawany tylko na podstawie deklaracji, a nie po przedłożeniu rachunków, faktur, itp. Właściwe to racja: przecież to nie może stanowić źródła jakichkolwiek nadużyć.

Grafika pochodzi ze strony quickmeme.com

Przodownikami w wyciąganiu ręki po kasę za 2013 rok są [rp.pl, dostęp 15.02.2014]:

  • wiceminister zdrowia Sławomir Neumann – 35,1 tys. zł
  • minister zdrowia Bartosz Arłukowisz – 27,3 tys. zł
  • wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski – 26,7 tys. zł
  • wiceszef resortu administracji Stanisław Huskowski – 24,2 tys. zł
  • wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz – 20,2 tys. zł
  • były minister transportu Sławomir Nowak – 20 tys. zł
  • szef MSZ Radosław Sikorski – 19,1 tys. zł

Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że większość z powyższych naciągaczy posiada do dyspozycji służbowe samochody. Najczęstszym tłumaczeniem wśród nich jest bajka typu „po pracy w ministerstwie jestem posłem i wtedy wykorzystuję prywatny samochód do pełnienia obowiązków posła” [natemat.pl, dostęp 15.02.2014]. Oj, pracusie...

Policzmy zatem. Przyjmijmy, że cena litra paliwa wynosi średnio 5,5 zł. Za kwotę 35 tys. zł można zatem kupić ok. 6363 litrów. Powiedzmy, że auto średniej klasy spala 7 litrów na 100 kilometrów [autocentrum.pl, dostęp 15.02.2014]. Możemy zatem za taką kwotę przejechać 90 900 km rocznie. Po podzieleniu przez 365 dni w roku daje to ok. 250 km dziennie. Codziennie: 5 dni w tygodniu, w każdy weekend i każde święto trzeba przejechać 250 km. Tygodniowo to ok. 1750 km.

Dużo racji ma Janusz Korwin-Mikke mówiąc, że „obecny system polityczny polega na tym, iż zmieniają się tylko świnie przy korycie, a to co trzeba zrobić, to zlikwidować koryto”. Kto się odważy?