piątek, 1 lutego 2013

Naruszenie strefy lotniczej

Już jakiś czas temu telewizja podała informację [tvp.info, dostęp 1.02.2013] o poważnym przestępstwie popełnionym w Krakowie. Chodzi o trzech ludzi, którzy skoczyli ze spadochronami z krakowskiego wieżowca Szkieletor. Jak poinformował Dariusz Nowak, przedstawiciel małopolskiej policji, jest to "poważne przestępstwo zagrożone karą do pięciu lat [więzienia - przyp. aut.]". Jedna z osób wykonujących ten skok nagrała go kamerą, przymocowaną pewnie do głowy lub kasku. Jak donosi autor artykułu na stronie internetowej tvp.info, nagranie to "robi furorę w internecie", chociaż z niektórych portali zostało już usunięte (zbyt drastyczne sceny?).

Wspomniany na wstępie artykuł, tak jak i reportaż zaprezentowany w telewizji, świadczą o sporym oderwaniu od rzeczywistości. Z tym, że to oderwanie nie dotyczy osób skaczących na spadochronach, a raczej pana policjanta i państwa z TVP INFO. Można się zastanawiać czy ci śmiałkowie rzeczywiście dopuścili się tak poważnego naruszenia prawa lub czy swoim zachowaniem stanowili zagrożenie dla kogoś innego poza samymi sobie?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że istnieje pewien proces stymulacji pomiędzy mediami a policją: ci pierwsi dostają do swoich serwisów informacje o "groźnych przestępstwach", policja zaś może liczyć na darmowy czas na antenie, aby pokazać jak to oni troszczą się o społeczeństwo. Im więcej przepisów i zakazów, tym więcej pracy dla policji i tym więcej, mrożących krew w żyłach, informacji do przekazania.

wtorek, 29 stycznia 2013

Moda na odszkodowania

7 lat po katastrofie hali Międzynarodowych Targów Katowickich dowiadujemy się, że poszkodowani i ich rodziny domagają się uznania przez sąd, że odpowiedzialność za tragedię ponosi Skarb Państwa [gazeta.pl, dostęp 29.01.2013].

Spowodowane jest to zapewne nadzieją, że łatwiej będzie uzyskać odszkodowania z budżetu państwa, niż od firmy o nazwie MTK. Być może powodowie zachęceni 250-tysięcznymi odszkodowaniami dla członków rodzin ofiar katastrof lotniczych TU-154 pod Smoleńskiem a potem CASY pod Mirosławcem, liczą po cichu na takie same odszkodowania za tragedię z 2006 roku. Na razie chcą tylko, aby sąd uznał, że to państwo polskie jest odpowiedzialne za niedbałości konstruktorskie, budowlane i nadzorcze w czasie użytkowania budynku. Wydaje się, że logika takiego podejścia jest następująca: skoro jedną z oskarżonych jest inspektor nadzoru budowlanego w Chorzowie, oskarżona o niedopełnienie obowiązków służbowych, to winę za katastrofę ponosi Skarb Państwa.

Na korzyść poszkodowanych działa również prawomocny wyrok z 2008 roku, w którym sąd nakazał państwu polskiemu wypłatę 8 tys. zł odszkodowania dla jednego z rannych.

Pozew zbiorowy został złożony, a o efektach prac sądu i zaradnych adwokatów dowiemy się pewnie za kilka, kilkanaście miesięcy.